APLIKACJE W CHMURZE INNOWACJE

Czy branża LegalTech istnieje? Co IT ma dziś do zaoferowania polskim prawnikom

Stoimy u progu technologicznej rewolucji, to fakt globalny. Według najnowszego raportu LegalTech Polska, niepodważalny nawet w branży prawnej w Polsce.

Słowo „nawet” nie zostało tu użyte, aby deprecjonować – bardzo zresztą różnorodną i wymagającą – grupę zawodową, jaką są prawnicy. Przeciwnie – ma ono na celu podkreślenie skali nadciągającego zjawiska. Jeżeli weźmiemy bowiem pod uwagę dwa czynniki:

  1. Przedostatnie miejsce, jakie Polska zajmuje pod względem wykorzystania infrastruktury chmurowej w Europie, oraz
  2. stopień skomplikowania pracy wykonywanej przez prawników, który według samych zainteresowanych stanowi największą przeszkodę w wykorzystaniu nowych technologii w ich zawodzie (takiego zdania jest aż 86% badanych),

moglibyśmy założyć, że akurat ta branża będzie jednym z najtrwalszych bastionów tradycyjnych, analogowych metod pracy.

Aktualna panorama rynku przyznaje temu założeniu słuszność. Dominują na niej innowacyjne, lecz będące dopiero na początku swojej biznesowej podróży (a więc uzależnione  zazwyczaj od „opieki” rynkowych gigantów) startupy oraz firmy przeprowadzające indywidualizowane wdrożenia na zamówienie kontrahentów – dla nich branża „legal” to tylko jedna z wielu potencjalnych grup odbiorców. Z rozwiązań dedykowanych wyłącznie dla prawników, rynek zdobyły jedynie „elektroniczne biblioteki” w rodzaju Lexa czy Legalisa, oraz – w pewnym zakresie – firmy oferujące elektroniczne repertoria. Niestety, poziom ich zaawansowania oraz funkcjonalności nie odbiega często od poziomu „niesławnego” e-sądu (zwanego potocznie EPU). Niewiele jest we współczesnym internecie miejsc, w które można dostać się jedynie za pomocą Internet Explorera…

LegalTech w wydaniu administracji publicznej – pozwala użytkownikowi na odbycie podróży w czasie do początków XXI w.

Czytaj również: AI oraz chmura zmieniają branżę prawniczą

 

Czy Polska ma swój LegalTech?

Jakkolwiek kontrowersyjnie nie brzmiałoby to pytanie, warto odpowiedzieć sobie na nie sine ira et studio. Co właściwie ukrywa się pod nowocześnie brzmiącym określeniem „LegalTech”? Otóż, posługując się podstawowymi pojęciami z zakresu mikroekonomii, można zdefiniować „LegalTech” jako miejsce, w którym podaż usług – konkretna oferta z rynku nowych technologii – spotyka się z popytem na zadania specyficzne jedynie dla branży prawnej.

Kiedy jednak, wyposażeni w tę definicję, przeanalizujemy przywołany powyżej raport, nasuwające się wnioski mogą nas zaskoczyć. Dlaczego?

Ponieważ prawnicy nie zgłaszają zapotrzebowania na prawnicze narzędzia. Wśród palących problemów, które gotowi są rozwiązywać przez informatyzację, wskazują oni precyzyjnie jedynie uciążliwości właściwe również wielu innym branżom – niedostatek narzędzi wspomagających działania biurowe czy trudności z ewidencjonowaniem czasu pracy. Na próżno szukać wśród deklarowanych potrzeb rozwiązań wspomagających działania stricte prawnicze.

Czy więc przekonanie, że rozwiązania IT znajdą niebawem szerokie zastosowania w branży prawnej, nie jest jedynie optymistycznym przesądem? Wyrazem naiwnego progresywizmu, właściwego wielu entuzjastom nowoczesnych technologii?

W poszukiwaniu niszy – case Lext Software

Z raportu płynie jeszcze jedna konkluzja – prawnicy są już gotowi, aby pozwolić IT na wyręczenie ich w wykonywaniu powtarzalnych, schematycznych czynności.

Oczywiście, obwarowane jest to wieloma „ale” – w szczególności wysoką ceną automatyzujących pracę prawnika rozwiązań oraz szeregiem problematycznych kwestii, które można określić zbiorczym mianem „niefunkcjonalności” dostępnego oprogramowania.

Inna, w rzeczywistości być może największa aktualnie przeszkoda, jest natury psychologicznej – jest to siła „nawyku” vel „przyzwyczajenia”, charakterystyczna dla całego środowiska. W opinii autora niniejszego tekstu ten czynnik będzie jednak stopniowo tracił na znaczeniu w skutek presji konkurencyjnej, która rośnie na tym – przez wiele lat korzystającym z komfortu niskiej podaży usług – rynku (prognozy przewidują zawrotną liczbę 100 tys. adwokatów i radców prawnych w 2020 r.). W tych warunkach naturalną koleją rzeczy jest konieczność podjęcia rywalizacji cenowej o klienta, która, aby była skuteczna, możliwa jest jedynie dzięki wzrostowi wydajności umożliwianemu przez automatyzację, którą oferują narzędzia IT.

Jeżeli uda się pokonać te wyzwania, wciąż do rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia podstawowa – jakie dokładnie zadania są na tyle powtarzalne, aby można je było zautomatyzować, a jednocześnie właściwe jedynie dla podmiotów z branży prawnej?

W Lext Software wzięliśmy pod uwagę wszystkie te czynniki i stwierdziliśmy, że pierwszą dziedziną z branży prawnej, która jest gotowa na automatyzację, jest tzw. windykacja. Jaka jest tu oferta nowoczesnych technologii?

  1. Są w stanie zastąpić użytkownika w procesie pozyskiwania danych z dokumentów i wprowadzania ich do właściwych szablonów dzięki możliwościom, jakie daje machine learning oraz przetwarzanie języka naturalnego – NLP.
  2. Pozwalają ominąć niedogodności i zaoszczędzić czas, jaki pracownicy kancelarii tracą na wprowadzanie pozwów do EPU, bądź na formatowanie i uzupełnianie niepraktycznych formularzy WP. Dzięki dużemu naciskowi na UX (user experience) wykryliśmy i zoptymalizowaliśmy „wąskie gardła” w procesie przygotowywania pozwu.
  3. Wykorzystanie rozwiązań chmurowych pozwala systemom SaaS-owym drastycznie obniżyć koszty pozyskania tych narzędzi, przy jednoczesnym wzroście mobilności, a więc elastyczności, pracowników. Ponadto, rozwiązania te umożliwiają stały, harmonijny rozwój wachlarza dostępnych funkcjonalności, takich jak np. nowoczesny OCR (system rozpoznawania pisma), w oparciu o zgłaszane przez klientów potrzeby – jeszcze niedawno koszty takich działań przekraczały drastycznie możliwości finansowe zarówno młodych firm, jak i ich klientów. Tylko największych graczy na rynku kancelarii stać było na wdrożenia za setki tysięcy złotych, podczas gdy mniejsze podmioty miały dostęp jedynie do pakietów.
  4. Rozwiązania chmurowe to również bezpieczeństwo – rzecz szczególnie ważna, zważywszy, że żyjemy w dobie RODO. Dostawcy chmurowi gwarantują dostęp do najnowocześniejszych, „up to date” technologii bezpieczeństwa, zatrudniając najlepszych specjalistów od security oraz dbając o stosowania najnowszych standardów zarówno w hardware, jak i software, co często znajduje się poza zasięgiem mniejszych przedsiębiorstw. Chmura pozwala więc klientowi zredukować koszty i ryzyka, które niesie konieczność stworzenia systemu zabezpieczeń swoim własnym nakładem pracy.

Zastosowanie IT pozwala więc prawnikom zajmujących się windykacją sądową na zaoszczędzenie pieniędzy oraz czasu, przy jednoczesnym wzroście komfortu pracy, jaki płynie z zastosowania nowoczesnych funkcjonalności. Jedynie kombinacja tych 3 elementów może pozwolić usłudze wybić się w tej, wciąż jeszcze raczkującej, branży.

Jednak istnieje jeszcze jeden czynnik, bez którego młode przedsiębiorstwo „legaltechowe” nie ma szans na odniesienie sukcesu. Jest to know-how. I to know-how szczególnego rodzaju, bo pozwalające na połączenie dwóch bardzo odległych dziedzin, które różni niemal wszystko – od podejścia do pracy po styl komunikacji: prawa i IT. Prawo to złożona dziedzina, której zgłębienie wymaga lat nauki i zdobywania doświadczenia – tylko w oparciu o nie możliwe jest rozpoznanie rzeczywistych potrzeb rynku. Następnie zaś, konieczne jest znalezienie wspólnego języka z programistami, a więc ludźmi odpowiedzialnymi za stronę techniczną projektu. Bez współpracy wszystkich uczestników przedsięwzięcia nie sposób uzyskać jakości niezbędnej do zaistnienia na rynku.

Czas, który poświęciliśmy na rozwój naszego projektu, nauczył nas, że wypracowanie skutecznych metod komunikacji stanowi klucz do sukcesu przedsiębiorców budujących branżę LegalTech.